Od razu disclaimer: to nie mój pomysł, przeczytałem to w czyimś artykule na CMoN i ze swego miejsca chylę czoła, pomysł genialny w swej prostocie. Dla tych, którzy nie znają:
Bierzemy jeden ze spinanych elementów, lepiej ten mniejszy i wiercimy jakby nigdy nic, tyle że płycej niż zazwyczaj.
W miejscu przyszłej spoiny na drugim elemencie układamy mały kawałek plasteliny, najlepiej w kontrastującym z powierzchnią kolorze.
Wilżymy nawiercony element wokół otworu (tak, robię to śliną
) i wciskamy na miejsce, ustawiając tak jak chcemy by docelowo spoczywał. Ostrożnie go wyciągamy.

Powstały pypeć informuje nas gdzie dokładnie mamy wiercić. Jeśli wystarczająco dużo plasteliny nalazło do otworu, wiemy także pod jakim kątem ustawić wiertarkę.
Wbijamy wiertło w środek naszego pomocnego pypcia i wiercimy według jego wskazań.
Pamiętamy, by jeszcze nawiercić pierwszy otwór nieco głębiej. Nie robiliśmy tego wcześniej, by uniknąć dostania się doń nadmiernej ilości plasteliny. Przed klejeniem dobrze oczyszczamy powierzchnie które miały kontakt z plasteliną, np. alkoholem.
To jest serio jeden z tych pomysłów, które popchnęły nasz światek do przodu. Łaska nieba dla autora, jego żon, dzieci, wielbłądów i nieruchomości, gościniec bezpieczny dla jego karawan i spokój na wieki, gdy żywot zakończy. Sit cum eo Magnus Cthulhu