h1

Wielcy Źli Szkoci

Lipiec 6, 2009

Zabawne, ale skończyłem te konwersje na dwa dni przed tym, jak CB wypuściło nowe pudło Galwegianów ;-)

Po pierwsze, jakoś nie podobała mi się nigdy obecność długiej broni siecznej w Infinity, zwłaszcza, że akurat u Szkotów cholernie przesadzili z rozmiarem. Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam klingi wszelkiej maści, niektórymi lubię się tłuc, marzę o pielgrzymce do grobu Liechtenauera i tak dalej, ale akurat w tym świecie wszystko oprócz noży mi zgrzyta…
Wielonarodowy charakter Ariadny przyszedł z pomocą: zakładam, że pewnego razu Szkoci upili się ze zwiadowcami ze Specnazu i zaimponowało im nader kreatywne zastosowanie saperek w tych oddziałach. Oddali więc Claymory na żyletki i przerzucili się na walkę łopatami; po całkowitym wytrzeźwieniu, niektórym pomysł nie wydawał się już taki rewelacyjny, ale duma kazała wytrwać.
Doszli zresztą do wniosku, że wściekły, rudy, wywijający saperką maniak wzbudza znacznie większą trwogę, niż zwykły barbarzyńca z długim mieczem.

Po drugie, chciałem mieć dwóch Szkotów z czajnikami (czyt: czejn rajflami). Zdobyłem broń odcinając od niej żyletką rękę pani Muttawi i kombinowałem, co zrobić, by fajnie wyglądała na tej figurce z wyraźną chorobą stawów kończyn dolnych. Pierwszy pomysł był taki, by facet trzymał broń lufą w górę obiema rękami, ułożonymi z grubsza jak w oryginale. Potem przyszedł mi do głowy ten eksperyment z saperkami, więc ustawiłem broń lufą w dół, w opuszczonej prawej ręce. Ułożyła się niemal idealnie wzdłuż nogi, między fałdami kiltu. Zwolnioną lewą rękę zostawiłem w zamachu (choć nadal nie łapię, po co komu taki głęboki zamach).
Żeby nie mnożyć problemów, postanowiłem spinować czajnik do ciała, a przedramię, jako że lżejsze, przykleić tylko do chwytu broni i łokcia. Wywierciłem płytkie otwory (milimetr- półtora) w zaciśniętej prawej dłoni Szkota, od góry i dołu. Wyciąłem środkowy fragment chwytu, zostawiając tyle, by pasowało do otworów w dłoni i rozgiąłem kabłąk (niestety, straciłem zdjęcia z tego etapu pracy ). Okazało się, że trzeba lekko zeszlifować broń, by sensownie ułożyć przedramię (chain na bardziej skomplikowany kształt niż ręka, więc łatwiej jego dopasować do niej niż odwrotnie). Przykleiłem przedramię do broni i dogiąłem kabłąk, celując w drugą z dziur w dłoni. Potem pozostało wywiercić dziury pod pin, mocujący czajnik z ręką do brzucha Szkota.


Saperki powstały ze starej karty magnetycznej. Wyciąłem kształty mniej więcej, oszlifowałem, naciąłem ostrza wzdłuż przez środek i zgiąłem lekko. Jedna z łopat miała być w pozycji spoczynkowej, więc dokleiłem od wewnątrz trójkątny kawałek cieńszej karty magnetycznej (telefoniczna dobrze się nadaje) i na to nakleiłem przyciętą rękojeść miecza oderżniętego od plecaka tego Szkota z czajnikiem. Drugą łopatę chciałem mieć w układzie roboczym, więc przewierciłem w ostrzu dziurę i przykleiłem je do spinacza, zgiętego pod kątem prostym i uciętego tuż za zgięciem. Powstały ząbek wszedł w dziurę, wzmacniając całość.

Dokleiłem też z boków dwa małe kawałki cienkiego plastiku, by się upewnić, że będzie trzymało. Nie skracałem spinaczowego trzonka od razu, nie mając pojęcia, ile właściwie będzie potrzebne. Pozostało wypełnić powstałe przy zginaniu ostrzy szczeliny ciastem i było po krzyku.

Długo móżdżyłem, gdzie najlepiej zawiesić saperkę Szkotowi z czajnikiem, aż padło na lewą szelkę plecaka. Nałożyłem na figurkę trochę ciasta i na chwilę wepchnąłem zwilżoną saperkę na miejsce. Wypełniacz jest w tym miejscu mało widoczny, bo zasłania go lewa ręka modelu i udaje fałdę kiltu, głównie dlatego zresztą umieściłem łopatę właśnie tu. Przykleiłem saperkę i nałożyłem przy zgięciu trzonka małą kulkę ciasta, rozpłaszczając ją wykałaczką w pierścień. Gdy stężał, dołożyłem dwa paski, biegnące do szelki. Ten prostszy był skończony.


Od prawej reki tego drugiego odciąłem rękojeść miecza przy kciuku i wywierciłem tam otwór pod trzonek saperki, celując tak, by był w jednej osi z głowicą miecza, która wystawała z drugiej strony. Wydawał się trochę płytki, jak na mocowanie odstającego elementu, ale głębiej bałem się wiercić, by dłoń się nie rozpadła :-/ Włożyłem w otwór kawałek drutu i przymierzałem przedramię do łokcia, by mieć pojęcie, jak ułoży się saperka. Wybrałem optymalne położenie i przypiąłem element do reszty modelu. Pozostało przyciąć trzonek, przykleić i nałożyć nań nieco ciasta, udającego uchwyt (zacieranie śladów; spinacz miał mniejszą średnicę niż rękojeść Claymora). Początkowo zamierzałem przykleić saperkę spodnią stroną ostrza w dół, ale jakoś kiepsko to wyglądało, więc zrobiłem na odwrót. Dodatkowa korzyść jest taka, że, patrząc na Szkota od przodu, można dostrzec detale na ostrzu saperki.


FREEDOOOM!!

Większe powierzchnie kleiłem przezroczystym Poxipolem 10 min. a mniejsze cyjanoakrylem Pattex S.O.S. (polecam, wygląda jakby miał zaschnąć w tubce po pierwszym użyciu, ale trzyma się świetnie i używa wygodnie). Użyte ciasto to dwuskładnikowy kit hydrauliczny Technicoll. Lubię go ze względu na dużą lepliwość, krótki czas wiązania (ok. 30-40 minut) i znaczną twardość potem.


Jedna uwaga

  1. “…Podczas wypadu bywa obecnie modne atakowanie wyłącznie za pomocą granatów ręcznych i łopat. Wyostrzona łopata jest lżejszą i wszechstronniejszą bronią, można ją nie tylko wbić komu pod brodę, lecz przede wszystkim walić nią, ma to więcej rozmachu, szczególnie kiedy na ukos trafi się pomiędzy bark a szyję, z łatwością przecina się w poprzek aż do piersi…”
    - Erich Maria Remarque. “Na zachodzie bez zmian” ;)

    Bardzo sympatyczne wpisy. Gdyby nie to że mam tendencję do robienia krzywdy sobie i figurkom to na pewno metody tutaj zawarte ułatwiłyby mi życie wielce. :)



Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.