
Obrzyn.
Kwiecień 13, 2009He he he, zanim zaczniesz czytać, przypomnij sobie, czy rzuciło Ci się w oczy coś-nie-tak z multikaemem mojego Squalo.
Jeśli tak, brawo za spostrzegawczość! teraz wolno podjąć lekturę
Pomysł o ograniczonym zastosowaniu, choć dla Squalo w sam raz. Po wycięciu palców lewej dłoni z uchwytu multikaemu zostajemy z ziejącą dziurą. Żaden problem oczywiście, kawałek plastiku, okruch ciasta i po robocie, ale jest alternatywa; ano, czemu by nie skrócić karabinu? Chciałem by Squalo trzymał go w jednej ręce, nieco odwiedzionej od tułowia, a lufę kierował w górę. Niestety oryginalna długość broni sprawiała, że nie wyglądało to dobrze. Tak długa giwera w jednej łapie powinna być skierowana w dół albo pionowo w górę, by nie trąciła plastikową zabawką.
Wybrałem fragment którego chciałem się pozbyć (jakieś 4mm), narysowałem dwie równoległe kreski i, zaczynając od spodniej strony, by nie uszkodzić górnego chwytu, odciąłem kawałek z wylotem lufy. Oczywiście krzywo mi wyszło ;-P


Wyciąłem więc ile było trzeba i resztę wyrównałem pilnikiem. Tu też szło mi krzywo; wniosek, że czwarta nad ranem to nieoptymalna pora na precyzyjną robotę. W konsekwencji spoina jest na ukos. Połączyłem dwa elementy krótkim pinem, dodałem ciasta gdzie trzeba i na koniec oszlifowałem na gładko.


Jak dla mnie, wygląda przyzwoicie i na pewno mniej nieprawdopodobnie. Znajomym musiałem zwracać uwagę na ślad po robocie, bo nie zauważali, więc zabieg jest raczej kosmetyczny, ale myślę, że warto. Pamiętajcie, by odcinać plasterki kaemu w kolejności od lufy, wtedy jest za co wygodnie trzymać.